17 września 1939 roku na morzu. Brawurowa ucieczka okrętu podwodnego ORP Orzeł z Tallinna

14 września 1939 r., niespełna dwa tygodnie po rozpoczęciu II wojny światowej, polski okręt podwodny ORP „Orzeł” znalazł się na wodach Zatoki Tallińskiej. Płynął na powierzchni, z zapalonymi światłami pozycyjnymi i pod biało-czerwoną banderą. Po kilku godzinach, przed północą, jednostka zatrzymała się w dryfie na redzie portu. Powodem wizyty w neutralnej Estonii była ciężka choroba dowódcy, kmdr. Henryka Kłoczkowskiego, oraz konieczność przeprowadzenia naprawy uszkodzonej sprężarki wysokoprężnej.

historia marynarka wojenna na świecie wiadomości

17 september 2025   |   15:00   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe / NAC

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe / NAC

Po rozmowach z przedstawicielami estońskiej marynarki wojennej i polskim attaché wojskowym, władze Estonii zgodziły się udzielić pomocy lekarskiej. 15 września kmdr Henryk Kłoczkowski został przewieziony do szpitala w Tallinnie. Dowództwo nad okrętem przejął wówczas kpt. mar. Jan Grudziński – oficer młody, ale już niezwykle doświadczony i cieszący się autorytetem załogi.

Internowanie i ryzyko utraty jednostki

Formalnie neutralna Estonia znajdowała się w niezwykle trudnym położeniu. Z jednej strony była naciskana przez Związek Radziecki i Niemcy, z drugiej zobowiązana do przestrzegania prawa międzynarodowego. Obecność polskiego okrętu wywołała napiętą sytuację dyplomatyczną. Estończycy, uznając, że zgłoszone uszkodzenia techniczne nie uniemożliwiają dalszej żeglugi, zdecydowali się internować jednostkę.

„Orzeł” został wprowadzony do basenu portu wojennego w Tallinnie, rozbrojony częściowo i oddany pod ścisłą straż. Rozpoczęto demontaż torped, uzbrojenia i wyposażenia nawigacyjnego. Załoga, świadoma, że internowanie oznaczałoby wyłączenie jednostki z wojny i praktycznie jej utratę, rozpoczęła działania sabotażowe. Marynarze celowo opóźniali prace, przecinali cumy, a jednocześnie potajemnie obserwowali ruchy straży i rozpoznawali akwen portowy, by ocenić możliwość ucieczki.

Decyzja i nocna akcja o próbie wyjścia z portu

16 września wieczorem kpt. mar. Jan Grudziński podjął decyzję o brawurowej próbie ucieczki. Plan zakładał obezwładnienie estońskich strażników, zerwanie łączności z lądem i wydostanie się z portu przy pomocy własnych sił napędowych.

W nocy z 17 na 18 września 1939 r. plan wcielono w życie. Polscy marynarze obezwładnili strażników, uruchomili silniki wysokoprężne i przecięli przewody telefoniczne. Okręt ruszył ku wyjściu z portu. Estońska artyleria nadbrzeżna otworzyła ogień, reflektory przeczesywały wodę, jednak „Orzeł” zdołał wymknąć się z pułapki.

Aby uniknąć dalszego ostrzału, załoga zanurzyła okręt i „położyła go” na dnie Zatoki Fińskiej. Dopiero po zapadnięciu całkowitej ciemności „Orzeł” wynurzył się i obrał kurs na środek Bałtyku.

Rejs bez map – droga ku wolności i Wielkiej Brytanii

Estończycy zdążyli odebrać jednostce wszystkie mapy i część przyrządów nawigacyjnych. Załoga musiała więc radzić sobie prowizorycznie – nawigując według pamięci, fragmentarycznych szkiców i przyrządów astronomicznych. Dodatkowym utrudnieniem były rozładowane akumulatory.

Pomimo ogromnych trudności, kpt. mar. Grudziński i jego marynarze prowadzili okręt przez Bałtyk, a następnie przez Morze Północne. Po kilku tygodniach niebezpiecznej żeglugi ORP „Orzeł” dotarł do Wielkiej Brytanii.

Polskie siły morskie na Zachodzie

Wraz z „Orłem” w Wielkiej Brytanii działały już polskie niszczyciele ORP „Burza”, ORP „Błyskawica” i ORP „Grom”, które opuściły Polskę w ramach planu „Peking”. Wkrótce dołączył do nich także okręt podwodny ORP „Wilk”. Te jednostki stały się trzonem polskiej Marynarki Wojennej na emigracji, walczącej u boku aliantów na wszystkich morzach i oceanach świata.

W tym samym czasie, gdy Polska na lądzie traciła niepodległość, jej marynarze udowadniali, że walka trwa dalej – na morzu, w powietrzu i w sojuszu z wolnym światem.

Kapitan Jan Grudziński – dowódca „Orła”

Jan Grudziński (1907–1940) był oficerem marynarki wojennej wywodzącym się z rodziny inteligenckiej. Studiował w Oficerskiej Szkole Marynarki Wojennej w Toruniu, którą ukończył w 1928 r. w stopniu podporucznika marynarki. W kolejnych latach zdobywał doświadczenie na różnych jednostkach, m.in. na ORP „Ryś” i „Wilk”, a także w dywizjonie szkolnym. Specjalizował się w służbie podwodnej, uchodząc za jednego z najbardziej obiecujących młodych oficerów w Marynarce Wojennej II RP.

We wrześniu 1939 r. jako zastępca dowódcy „Orła” znalazł się w samym centrum wydarzeń. Po hospitalizacji kmdr. Henryka Kłoczkowskiego to właśnie Jan Grudziński przejął dowodzenie i podjął decyzję o ucieczce z Tallinna. Dzięki jego zimnej krwi, determinacji i umiejętnościom dowódczym okręt i załoga zdołały uniknąć internowania i dotrzeć do Wielkiej Brytanii.

Po przedarciu się do Anglii, „Orzeł” został wcielony do alianckich patroli bojowych na Morzu Północnym. W kwietniu 1940 r., podczas jednego z patroli, okręt pod dowództwem kpt. Jana Grudzińskiego zatopił niemiecki transportowiec „Rio de Janeiro”, przewożący żołnierzy Wehrmachtu. Był to pierwszy sygnał dla aliantów o przygotowywanej przez Niemców inwazji na Norwegię.

Niestety, kilka tygodni później, w czerwcu 1940 r., „Orzeł” zaginął podczas patrolu bojowego. Przyczyny zaginięcia do dziś nie są znane – istnieją hipotezy o wejściu na minę lub omyłkowym zatopieniu przez jednostki alianckie. Kpt. mar. Jan Grudziński wraz z całą załogą zginął, zapisując się na zawsze w historii jako jeden z największych bohaterów polskiej Marynarki Wojennej.

Za bohaterstwo wykazane podczas dowodzenia ORP „Orzeł” kapitan marynarki Jan Grudziński został pośmiertnie awansowany do stopnia komandora podporucznika i odznaczony Złotym Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari.

Jana Grudzińskiego upamiętnia także jedna z ulic na Oksywiu w Gdyni, która przecina kompleks budynków Akademii Marynarki Wojennej.

Załoga ORP „Orzeł” – bohaterowie w cieniu dowódcy

Choć to imię i nazwisko Jana Grudzińskiego zapisało się na kartach historii, losy „Orła” były dziełem całej jego załogi – około 60 oficerów, podoficerów i marynarzy. To oni, ryzykując życie, obezwładnili strażników w Tallinnie, uruchomili silniki i sterowali okrętem podczas dramatycznej ucieczki.

Wielu z nich było młodymi marynarzami, często poniżej 25 roku życia. Wspólnie z dowódcą tworzyli zgrany zespół, w którym panowało poczucie odpowiedzialności i lojalności wobec ojczyzny. Po przedarciu się do Wielkiej Brytanii załoga „Orła” wzięła udział w kolejnych patrolach bojowych.

Ich historia zakończyła się tragicznie – w czerwcu 1940 r. cała załoga zginęła wraz z okrętem. W polskiej pamięci narodowej zostali jednak zapamiętani jako ludzie, którzy wybrali walkę zamiast internowania i śmierć zamiast poddania.

Dziedzictwo „Orła”

Ucieczka z Tallinna i późniejsze działania bojowe ORP „Orzeł” stały się jednym z najbardziej symbolicznych epizodów historii polskiej Marynarki Wojennej. To dowód, że nawet w obliczu klęski państwa na lądzie, na morzu można było walczyć dalej – z wiarą, że biało-czerwona flaga nie zniknie z wód świata.

Kapitan Jan Grudziński i jego załoga zapisali się złotymi zgłoskami w historii polskich sił morskich – jako ludzie, którzy pokazali, że honor i odwaga marynarza mogą zwyciężyć nawet w sytuacji beznadziejnej.

Kolejne okręty noszące nazwę ORP „Orzeł”

Nazwa ORP „Orzeł” nie zakończyła się na legendarnym bohaterze z 1939 roku. Po wojnie została ona jeszcze kilkukrotnie nadana polskim okrętom podwodnym, stając się symbolem ciągłości tradycji i pamięci o najgłośniejszej jednostce w dziejach naszej floty.

Drugim „Orłem” był radziecki okręt podwodny projektu 613, znany na Zachodzie jako typ „Whiskey”. Wszedł do służby w Marynarce Wojennej PRL na początku lat 60. i przez ponad dwie dekady stanowił istotny element polskich sił podwodnych, aż do jego wycofania w latach 80.

Trzecim i obecnym ORP „Orzeł” jest okręt podwodny projektu 877E typu „Kilo”, który podniósł banderę 29 kwietnia 1986 roku. To dziś jedyny okręt podwodny w służbie Marynarki Wojennej RP i zarazem największa tego typu jednostka, jaką Polska kiedykolwiek posiadała. Od ponad trzydziestu lat nie wprowadzono do floty żadnego nowego okrętu podwodnego, a jego rola ma wymiar nie tylko bojowy, lecz także symboliczny.

Jednocześnie pojawia się szansa na przełom: zgodnie z uchwałą Rady Ministrów, rok 2025 może być momentem rozpoczęcia programu zakupu nowych okrętów podwodnych dla Polski. Jeśli plan zostanie zrealizowany, obecny „Orzeł” doczeka wreszcie następców, a Marynarka Wojenna odzyska zdolności podwodne na miarę XXI wieku.

Załoga okrętu podwodnego ORP „Orzeł” we wrześniu 1939 roku

  • Oficerowie: Jan Grudziński (kmdr ppor., dowódca okrętu), Andrzej Piasecki (kpt. mar., zastępca dowódcy okrętu), Marian Mokrski (por. mar., oficer broni podwodnej), Henryk Kamiński (por. mar., oficer nawigacyjny), Florian Roszak (kpt. mar., I oficer mechanik), Jerzy Sosnowski (por. mar., II oficer mechanik)
  • Podoficerowie i marynarze: Edmund Brocki (st. mar., mechanik), Wacław Foterek (mat, marynarz wachtowy), Józef Stelmaszyk (st. mar., torpedysta), Henryk Kotecki (st. mar., artylerzysta), Władysław Narkiewicz (mat, sygnalista), Stanisław Mucha (mat, motorzysta), Aleksander Kamecki (st. mar., radiotelegrafista), Julian Kozowy (mat, marynarz wachtowy), Wiktor Dąbrowski (mat, mechanik), Jan Piegza (st. mar., torpedysta), Jan Brzęczka (mat, kucharz), Józef Adamowicz (st. mar., sternik), Stanisław Samotus (mat, marynarz wachtowy), Bronisław Prokudowicz (mat, marynarz wachtowy), Jan Torbus (mat, marynarz wachtowy), Wacław Szubert (st. mar., motorzysta), Teodor Pokrywka (mat, elektromonter), Wojciech Hetman (mat, marynarz wachtowy), Jan Olejnik (mat, marynarz wachtowy), Julian Skarbek (st. mar., mechanik), Stefan Janaszak (mat, kucharz), Jan Kasprzak (mat, marynarz wachtowy), Ignacy Świebocki (st. mar., bosmanmat), Paweł Giełdoń (mat, marynarz wachtowy), Edmund Leśniak (mat, marynarz wachtowy), Zygmunt Sosnowski (mat, marynarz wachtowy), Teofil Piechota (mat, marynarz wachtowy), Tomasz Prządka (mat, marynarz wachtowy), Wacław Hałaczek (mat, marynarz wachtowy), Józef Kapuściński (mat, marynarz wachtowy), Henryk Rebizant (mat, marynarz wachtowy), Emil Krystek (mat, marynarz wachtowy), Wiesław Jakubowski (mat, marynarz wachtowy), Roman Jasiński (mat, marynarz wachtowy), Józef Jarmuż (mat, marynarz wachtowy), Mariusz Mączarski (mat, marynarz wachtowy), Henryk Grabowski (mat, marynarz wachtowy), Paweł Czopp (mat, marynarz wachtowy), Paweł Górny (mat, marynarz wachtowy), Zdzisław Wilwer (mat, marynarz wachtowy), Franciszek Chojecki (mat, marynarz wachtowy), Roman Hagno (mat, marynarz wachtowy), Józef Kłosowicz (mat, marynarz wachtowy), Zdzisław Mońko (mat, marynarz wachtowy), Maksymilian Kühn (mat, marynarz wachtowy), Jan Szal (mat, marynarz wachtowy), Piotr Jan Zydroń (mat, marynarz wachtowy), Zygmunt Nowak (mat, marynarz wachtowy), Alojzy Gettka (mat, marynarz wachtowy), Kazimierz Mazurkiewicz (mat, marynarz wachtowy), Zbigniew Kawa (mat, marynarz wachtowy), Stanisław Uliczny (mat, marynarz wachtowy), Józef Prociuk (mat, marynarz wachtowy), Leonard Palowicz (mat, marynarz wachtowy
  • Brytyjscy marynarze przydzieleni do „Orła”: Keith D’Ombrain Nott (Royal Navy, marynarz wachtowy), Leslie William Jones (Royal Navy, marynarz wachtowy), William Fordyce Green (Royal Navy, marynarz wachtowy)

Lista ta obejmuje trzon załogi, który wziął udział w ucieczce. Historycy podają, że na pokładzie było wtedy około 60 marynarzy, ale część nazwisk niestety zaginęła w źródłach (szczególnie szeregowi marynarze).

Gra edukacyjna IPN: „ORP Orzeł”

Instytut Pamięci Narodowej wydał w 2020 roku grę planszową „ORP Orzeł”, której autorem jest Łukasz M. Pogoda, ilustracje przygotował Bartłomiej Kordowski, a opracowanie historyczne – Mariusz Borowiak.

Gra przeznaczona jest dla dwóch graczy: jeden kieruje załogą ORP „Orzeł”, której zadaniem jest ucieczka z Tallinna przez Morze Bałtyckie na Morze Północne, unikając wykrycia i ataków Niemców, drugi natomiast reprezentuje Kriegsmarine i dąży do odnalezienia oraz zatopienia polskiego okrętu podwodnego, zanim opuści on Bałtyk.

Rozgrywka odbywa się na planszy przedstawiającej Bałtyk w postaci siatki heksagonalnych pól, a gracze korzystają z figurek, żetonów, kostek i zasłonek. Strona polska wykonuje ruchy częściowo w ukryciu, podczas gdy przeciwnik może próbować ją namierzyć dzięki obserwacji, minom czy innym działaniom. W grze pojawiają się także akcje takie jak „zerwanie kontaktu”, „wynurzenie”, ustawianie min czy rozstawianie okrętów patrolowych, co sprawia, że mechanika opiera się na balansowaniu między ryzykiem a maskowaniem ruchów.

Walor edukacyjny gry podkreśla opracowanie historyczne w postaci broszur, które przybliżają dzieje ORP „Orzeł”, jego operacji i załogi. Tytuł został dobrze przyjęty – chwalono estetykę wykonania, klimat i ciekawe zasady, choć część recenzentów zwróciła uwagę, że o wyniku często decyduje losowość związana z rzutami kostkami.

COBI Bricks. ORP Orzeł doczeka się swojej kopii w klockach konstrukcyjnych

Jak zapowiedziała firma COBI, w styczniu 2026 roku do sprzedaży trafi długo wyczekiwany zestaw przedstawiający legendarny polski okręt podwodny ORP "Orzeł" w skali 1:300. To gratka zarówno dla miłośników klocków, jak i pasjonatów marynistyki. COBI od lat specjalizuje się w tworzeniu realistycznych modeli historycznych i militarnych – od czołgów, przez samoloty, aż po okręty wojenne – z niezwykłą dbałością o detale i wierność oryginałom.

Firma, będąca największym producentem klocków konstrukcyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej, zdobyła uznanie na całym świecie dzięki temu, że łączy zabawę z edukacją, pozwalając kolekcjonerom i entuzjastom historii techniki odtwarzać w miniaturze pojazdy, które odegrały ważną rolę w dziejach. Nowy zestaw ORP "Orzeł" będzie więc nie tylko ciekawym elementem kolekcji, ale także symbolicznym upamiętnieniem wyjątkowej jednostki polskiej Marynarki Wojennej.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
SKOMENTUJ
nick

Dodaj pierwszy komentarz