Polska się uniezależnia? Terminal kontenerowy, Odra i ropa spod Świnoujścia zaczynają przeszkadzać sąsiadom
Suwerenność gospodarcza i energetyczna przestaje być pustym hasłem, zwłaszcza, gdy na horyzoncie widać realne inwestycje i pieniądze. Terminal kontenerowy w Świnoujściu za 10 miliardów złotych, odkrycie rekordowych złóż ropy i gazu na Bałtyku, a także rozwój żeglugi śródlądowej na Odrze – to filary nowej, podmiotowej Polski, który powinny w północno-zachodniej części kraju być priorytetem. Zwłaszcza, gdy nasz rozwój budzi niepokój za granicą, a to znaczy tyle, że idziemy w dobrym kierunku.
biznes energetyka gospodarka morska polityka pomorze zachodnie publicystyka wiadomości24 july 2025 | 17:14 | Źródło: Gazeta Morska | Opracował: Kamil Kusier | Drukuj

fot. Grzegorz Gołębiowski / Wikipedia Commons
Polska w centrum uwagi Europy. Na jak długo?
Zbyt długo funkcjonowaliśmy jako zaplecze — logistyczne, energetyczne i polityczne. Przez dekady naszą gospodarkę opierano na taniej sile roboczej, uzależnieniu od dostaw surowców z zewnątrz i niemocy infrastrukturalnej, która zmuszała nas do korzystania z cudzych portów, rurociągów i stacji przeładunkowych. Ale coś się zmienia. I to bardzo głęboko. Pytanie, czy rząd wykorzysta szansę, zwłaszcza, że połowa kadencji wcale tego nie zwiastuje?
Polska nie tylko mówi o niezależności – Polska powinna zacząć ją budować. Konkretnymi decyzjami, miliardowymi inwestycjami i – jak się właśnie okazało – także własnymi złożami ropy i gazu na Bałtyku.
Eksplozja potencjału – złoża na Morzu Bałtyckim
W lipcu 2025 roku Central European Petroleum (CEP) poinformowała o odkryciu rekordowych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego na Morzu Bałtyckim, zaledwie sześć kilometrów od Świnoujścia. Odkrycia dokonano za pomocą odwiertu Wolin East-1.
Skala tego odkrycia budzi respekt. Sam jeden odwiert może kryć nawet 22 miliony ton ropy naftowej oraz 5 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego. A to dopiero początek.
Według przekazanych przez spółkę informacji, całe złoże w ramach koncesji „Wolin” może sięgać aż 33 milionów ton ropy oraz 27 miliardów metrów sześciennych gazu. To są dane, które zmieniają układ sił w całym regionie Morza Bałtyckiego.
To dane, które wzbudziły niepokój u sąsiadów z Niemiec, co jeszcze bardziej powinno zapalić lampki ostrzegawcze u polskich decydentów.
Co to oznacza dla Polski?
Jeśli potwierdzą się szacunki, złoża te mogą w ciągu najbliższych dwóch dekad przynieść Polsce dziesiątki miliardów złotych wpływów – zarówno ze sprzedaży surowca, jak i z opłat koncesyjnych, podatków i inwestycji towarzyszących.
Dla porównania, przy dzisiejszych cenach rynkowych wartość tylko ropy ze złoża Wolin może sięgnąć ponad 300 miliardów złotych. Gaz to dodatkowe kilkadziesiąt miliardów. Co ważne – złoże znajduje się na wodach terytorialnych Polski, w bezpośrednim sąsiedztwie gazoportu w Świnoujściu, co umożliwia szybkie i relatywnie tanie włączenie go w krajowy system energetyczny.
To realna szansa na to, byśmy nie tylko uniezależnili się od importu, ale także stali się dostawcą energii dla innych krajów regionu. I właśnie to – jak można się domyślić – zaczyna przeszkadzać naszym sąsiadom.
Terminal kontenerowy w Świnoujściu – kolejny punkt zapalny
W tym samym rejonie, tuż obok planowanego terminala LNG i świeżo odkrytych złóż, rozpoczyna się budowa strategicznego terminala kontenerowego. A raczej miała się rozpocząć. Wartość inwestycji szacowana jest na 10 miliardów złotych, a jej zakończenie planowane jest na 2028 rok.
Terminal ma umożliwić przeładunek nawet 2 milionów TEU rocznie, co w praktyce oznacza, że Polska stanie się jednym z głównych punktów przeładunkowych dla całej Europy Środkowo-Wschodniej. Do tej pory większość tego typu transportu obsługiwały niemieckie porty – głównie Hamburg i Bremerhaven.
Nie jest więc zaskoczeniem, że przeciwko budowie terminala wystąpiły niemieckie organizacje ekologiczne i fundacje, powiązane z przemysłem portowym naszych zachodnich sąsiadów.
Ochrona środowiska to szczytny cel, ale zbyt często staje się dziś wygodnym pretekstem do blokowania strategicznych inwestycji państw narodowych, które zaczynają się uniezależniać od dotychczasowych centrów wpływu. Kto i w jakim celu lobbuje do wstrzymania inwestycji w Polsce jest zbyt czytelne i oczywiste.
Odra – rzeka, która znów ma znaczenie
Trzecim elementem tej układanki jest Odra. Przez lata ignorowana, dziś znów staje się przedmiotem sporu. Polska planuje, a raczej planowała przekształcić ją w żeglowny szlak transportowy o międzynarodowym znaczeniu, który połączy przemysłowy Śląsk z Bałtykiem i portami morskimi w Szczecinie i Świnoujściu, a także w Policach.
Projekt ten ma ogromne znaczenie nie tylko gospodarcze, ale też strategiczne – umożliwi transport towarów drogą wodną, ograniczy presję na infrastrukturę drogową i kolejową oraz wpisze się w unijną politykę zielonego transportu.
I tu znów – niemieckie landy graniczne podnoszą głos sprzeciwu, powołując się na rzekome zagrożenia ekologiczne. Jednocześnie jednak inwestują we własne drogi wodne, takie jak Ren czy Łaba, nie budząc podobnych kontrowersji wśród europejskich urzędników.
Polska zacznie rozdawać karty? Test dla polskiego rządu
Złoża ropy i gazu, strategiczny terminal kontenerowy, modernizacja Odry – to nie są przypadkowe inicjatywy. To spójna strategia budowy suwerennej Polski, która nie będzie już zapleczem, ale graczem w europejskiej i globalnej grze o wpływy, energię i transport.
Nie dziwi więc, że nasz rozwój spotyka się z narastającą krytyką. Nie ma już ciepłych słów o „europejskiej solidarności”, gdy Polska staje się niezależna. Zamiast tego są naciski, protesty, próby zablokowania inwestycji – wszystko po to, by utrzymać dawny porządek zależności.
Przed polskim rządem egzamin na suwerenność. W grze nie tylko teraźniejszość, ale przede wszystkim gospodarcza przyszłość kraju.
Ale to już nie wróci
Polska rośnie w siłę – i nie musi przepraszać za to, że zaczyna myśleć o sobie. Wręcz przeciwnie. Gdy nasz terminal zabiera ładunki portom niemieckim z uwagi na konkurencyjność i fachowość polskich przedstawicieli, gdy nasze złoża zmniejszają import gazu i ropy, gdy nasza Odra staje się alternatywą dla niemieckich kanałów – to znak, że robimy coś dobrze.
I jeśli kogoś to boli, to bardzo dobrze. Bo rozwój, który nikomu nie przeszkadza, jest zwykle rozwojem iluzorycznym. Dlatego warto zakończyć to słowami, które utarły się w minionej kampanii prezydenckiej, mianowicie – cała Polska naprzód. Ale tym razem już naprawdę i dla Polski.
zobacz też
Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!
Kamil Kusier
redaktor naczelny
komentarze
Dodaj pierwszy komentarz
zobacz też
Grupa WB dołącza do ASD. Wzmocnienie głosu Europy Środkowo-Wschodniej w europejskim przemyśle obronnym
Remontowa Shipbuilding zbuduje hybrydowy prom dla norweskiego armatora Torghatten Midt
Conrad C140 CO.ONE: postęp prac przy flagowym żaglowcu stoczni Conrad w Gdańsku
Rynek pracy w energetyce morskiej przyspiesza. Offshore wind napędza popyt na specjalistów
ORLEN odkrywa złoże gazu Sissel na Morzu Północnym
Polska bandera. Dwadzieścia lat dryfu i spóźniona próba zmiany kursu. Gra o coś więcej niż tylko o biało-czerwoną
Jantar Unity nowa jednostka polskiej floty promowej gotowa do wejścia do służby. Teraz czas na polską banderę?
Polska jako stabilne źródło gazu dla regionu i wzmacnianie bezpieczeństwa dostaw
Strategiczna brama Polski na Bałtyku i nowe zaplecze wschodniej flanki NATO? Taki może być Port Haller w Choczewie
Nowy prom Jantar Unity gotów do chrztu w Szczecinie. Długa droga z Gdańska na Pomorze Zachodnie
REKLAMA