Quicksink nowa tania bomba, która zatapia okręty w 20 sekund. Amerykanie ćwiczą w pobliżu granicy z Rosją

Test nad Morzem Norweskim potwierdził efektywność Quicksink — lekkiej bomby lotniczej z modułem naprowadzania przeciwokrętowego, która w 20 sekund rozbiła statek-cel. Próba z udziałem B-2 Spirit i norweskich F-35 pokazuje, że USA rozwijają tani, skalowalny środek do rażenia okrętów — także w rejonach o wysokim znaczeniu geostrategicznym.

bezpieczeństwo lotnictwo marynarka wojenna na świecie przemysł zbrojeniowy wiadomości

18 september 2025   |   08:47   |   Źródło: Gazeta Morska / PAP   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

fot. sgt. Mark Olsen / U.S. Air Force

fot. sgt. Mark Olsen / U.S. Air Force

Mechanizm działania Quicksink

Quicksink działa inaczej niż klasyczna torpeda. Bomba detonuje tuż obok jednostki, generując potężną falę uderzeniową, która unosi kadłub ponad wodę; opadając, kadłub traci integralność i rozpada się. To efekt „wybuchu zewnętrznego” — mechanizm prosty, ale niszczycielski w skutku.

Wersje i parametry

  • 227 kg — wersja lekka, przystępna cenowo i przeznaczona do masowego użycia.
  • 900 kg — wariant cięższy, do większych celów.

Obie wersje wyposażone są w moduł naprowadzania przeciwokrętowego, co redukuje koszt pojedynczego uderzenia w porównaniu z ciężkimi torpedami.

Ładowność i efektywność platform lotniczych

Dużą przewagą Quicksink jest ładowność: bombowiec B-2 Spirit, który standardowo przenosi około 16 ciężkich bomb konwencjonalnych, może zabrać nawet 80 małych bomb Quicksink. To otwiera możliwość saturacyjnych uderzeń powietrznych przeciw zespołom okrętów bez angażowania wielu jednostek nawodnych.

Historia użycia i ostatni test

Koncepcja nie jest zupełnie nowa. W 2024 roku B-2 użyły podobnych ładunków do zatopienia dwóch wycofanych okrętów desantowych: USS Dubuque i USS Tarawa. Najnowszy test, przeprowadzony „na Dalekiej Północy” w rejonie północnych granic Rosji, odbył się z udziałem norweskich F-35 i patrolowego P-8 Poseidon. To pierwszy test tego typu dopuszczony do udziału sił sojusznika, co podnosi rangę demonstracji i sygnalizuje gotowość operacyjną taktyki w obszarach o znaczeniu strategicznym.

Znaczenie dla marynarki wojennej i przemysłu stoczniowego

Koszt i skala — Quicksink przesuwa równowagę koszt/efekt: oferuje „efekt torpedy” przy znacznie niższych kosztach i masie, co odpowiada na rosnącą produkcję tanich i masowych systemów napastniczych (np. dronów).

Elastyczność taktyczna — możliwość przenoszenia dziesiątek ładunków przez jedną platformę lotniczą oznacza zdolność do saturacyjnych ataków, zmuszając obrońców do rozproszenia zasobów i zmian w planowaniu obrony morskiej.

Konsekwencje konstrukcyjne — skuteczność wybuchu zewnętrznego wymusza redesign kadłubów, wprowadzenie większej redundancji strukturalnej, ulepszeń w uszczelnianiu i nowych rozwiązań zwiększających integralność jednostek.

Ryzyka, wyzwania i implikacje prawne

Masowe wdrożenie Quicksink rodzi istotne pytania: jak wykrywać i neutralizować lekkie bomby lotnicze w strefach przybrzeżnych; jak zmodyfikować doktryny współdziałania lotnictwa i marynarki; jakie będą polityczne i prawne konsekwencje użycia tej broni w pobliżu granic państw trzecich. W kontekście NATO test z udziałem sojusznika ma także wymiar polityczny — demonstracja zdolności odstraszania i interoperacyjności.

Warto pamiętać, że Quicksink nie zastąpi wszystkich systemów przeciwokrętowych, ale istotnie zmienia relację kosztów do efektu uderzenia. Dla obrońców to alarm: potrzeba rewizji koncepcji obronnych, modernizacji jednostek i intensyfikacji ćwiczeń łączących lotnictwo z obroną morską. Dla przemysłu zbrojeniowego i stoczniowego — szansa i obowiązek: rozwój systemów pasywnej i aktywnej ochrony, wzmocnione konstrukcje kadłubów oraz rozwiązania ICT i sensorowe zdolne do szybkiego wykrywania i neutralizacji lekkich ładunków.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

komentarze


wpisz treść
SKOMENTUJ
nick

Dodaj pierwszy komentarz