Prezydenci RP i morze. Od Lecha Wałęsy do Karola Nawrockiego. Co z Marynarką Wojenną RP?

Dzisiejsze zaprzysiężenie Karola Nawrockiego na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej otwiera nowy rozdział nie tylko w polityce krajowej, ale także w podejściu najwyższych władz do morza i Marynarki Wojennej RP. W III Rzeczypospolitej temat ten przez dekady balansował między symboliką a zaniedbaniem. Czy nowy prezydent to zmieni?

marynarka wojenna polityka pomorze trójmiasto wiadomości

06 august 2025   |   07:07   |   Źródło: Gazeta Morska   |   Opracował: Kamil Kusier   |   Drukuj

Prezydent RP Andrzej Duda i prezydent-elekt Karol Nawrocki / fot. x.com

Prezydent RP Andrzej Duda i prezydent-elekt Karol Nawrocki / fot. x.com

Lech Wałęsa: prezydent znad morza, który nie wzmocnił floty

Lech Wałęsa – stoczniowiec, przywódca „Solidarności”, a potem pierwszy prezydent wolnej Polski (1990–1995) – z morzem związany był zawodowo, społecznie i emocjonalnie. To w Stoczni Gdańskiej rozpoczęła się jego droga do prezydentury i to morskie tło nadawało wymowny ciężar jego politycznej biografii. Morska symbolika – kotwice, marynarskie metafory, a nawet odwołania do tradycji Marynarki Wojennej – pojawiały się często w jego narracji. Jednak w realnej polityce obronnej lat 90. Marynarka Wojenna RP była marginalizowana – borykała się z niedofinansowaniem, rozpadem struktur i brakiem strategicznej wizji. Przetrwała ten trudny okres głównie dzięki determinacji środowisk morskich i wojskowych, nie dzięki wsparciu politycznemu.

Prezydent znał też realia służby wojskowej – w latach 1963–1965 odbywał zasadniczą służbę wojskową w strukturach Marynarki Wojennej PRL, jako żołnierz Wojsk Łączności. Szkolił się w Szkole Podoficerów i Młodszych Specjalistów w Świeciu, a następnie służył m.in. w jednostce MW w Koszalinie. Choć pełnił funkcje techniczne jako mechanik-łącznościowiec, doświadczenie to jeszcze silniej związało go z morzem – zarówno zawodowo, jak i symbolicznie.

Mimo tych osobistych powiązań z morzem, w polityce obronnej jego prezydentury dominował chaos, a jednym z największych konfliktów był jego spór z admirałem Piotrem Kołodziejczykiem, ówczesnym ministrem obrony narodowej. Piotr Kołodziejczyk mający silne ambicje modernizacyjne wobec floty, pozostawał w ostrym konflikcie z Pałacem Prezydenckim. Kulminacją napięć był tzw. obiad drawski w 1994 roku – spotkanie kierownictwa MON z najwyższym dowództwem wojskowym, które przeszło do historii jako symbol utraty zaufania wojska do cywilnych władz. Piotr Kołodziejczyk był orędownikiem zakupów sprzętu dla Marynarki Wojennej – w tym jednostek nawodnych – jednak jego plany blokowane były przez prezydenta i jego otoczenie. W efekcie Polska nie wykorzystała pierwszych lat po zimnej wojnie do odbudowy floty wojennej, co miało długofalowe konsekwencje dla bezpieczeństwa morskiego kraju.

W cieniu tej prezydentury pozostaje także kwestia teczki TW „Bolek”. Choć Lech Wałęsa przez dekady zaprzeczał współpracy z komunistyczną bezpieką, w 2025 roku przegrał proces cywilny z prof. Sławomirem Cenckiewiczem, historykiem IPN i współautorem książki dokumentującej agenturalną przeszłość prezydenta, który obejmie wkrótce stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego w administracji prezydenta Karola Nawrockiego.

Aleksander Kwaśniewski: NATO i UE bez większego wpływu na siły morskie

Choć za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego Polska dokonała dwóch kluczowych geopolitycznych zwrotów – wstąpiła do NATO (1999) oraz Unii Europejskiej (2004) – nie przełożyło się to na trwałe i systemowe wzmocnienie Marynarki Wojennej RP. Mimo że w ramach współpracy z sojusznikami Polska otrzymała kilka okrętów, nie były to jednostki nowoczesne ani dostosowane do długoterminowych potrzeb polskiej floty.

Najbardziej znanym przykładem były dwie fregaty typu Oliver Hazard Perry przekazane przez Stany Zjednoczone: ORP „Generał Kazimierz Pułaski” (2000) i ORP „Generał Tadeusz Kościuszko” (2002). Były to jednak jednostki używane, o zbliżającym się kresie służby w US Navy, które miały stanowić raczej tymczasowe uzupełnienie zdolności, niż element głębszej modernizacji floty.

Podobny charakter miało przekazanie przez Norwegię okrętów podwodnych typu Kobben – pierwsze z nich trafiły do Polski w 2002 roku, a weszły do służby operacyjnej w 2004 roku. Choć przestarzałe, przez wiele lat stanowiły one trzon polskich sił podwodnych, umożliwiając zachowanie ciągłości szkolenia oraz interoperacyjności z flotami NATO.

W okresie tym dużą rolę w formowaniu strategii morskiej i obronnej odgrywał admirał Ryszard Łukasik – wpływowy oficer Marynarki Wojennej, który w drugiej połowie lat 90. pełnił funkcję Dowódcy Marynarki Wojennej, a następnie został szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) pod koniec kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego. Co istotne, Ryszard Łukasik przez krótki czas pozostał na tym stanowisku także na początku prezydentury Lecha Kaczyńskiego, co czyniło go jednym z nielicznych oficerów o ciągłości wpływu między dwiema bardzo różnymi prezydenturami.

Mimo to, w trakcie dwóch kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego nie zainicjowano żadnego poważnego, narodowego programu odbudowy floty. Marynarka Wojenna pozostawała na marginesie szerszych procesów modernizacyjnych w Siłach Zbrojnych RP – priorytet miały głównie komponenty lądowy i powietrzny. Polityka morska ograniczała się wówczas do symbolicznych gestów, jednostkowych darowizn sprzętu i utrzymywania potencjału floty w stanie technicznego przetrwania. Warto jednak zaznaczyć, że to właśnie w tym okresie zainicjowano projekt budowy korwety „Gawron”, przekształconej później w patrolowiec „Ślązak”.

Lech Kaczyński: prezydent dumy narodowej i tragicznej straty

Lech Kaczyński (2005–2010) nie tylko doceniał strategiczne znaczenie morza, ale także był z nim blisko związany – nie tylko przez gdańskie korzenie, studia prawnicze czy działalność w „Solidarności”, ale również poprzez swoje urzędowanie jako prezydent. Był dumny z Wojska Polskiego i Marynarki Wojennej. Chętnie spędzał czas w prezydenckiej rezydencji nadmorskiej, doceniając jej symbolikę i potencjał Helu, o którego znaczeniu coraz głośniej mówi się w kontekście przywrócenia jego zdolności operacyjnych dla Marynarki Wojennej RP.

Za jego prezydentury w Akademii Marynarki Wojennej odbyła się odprawa kadry kierowniczej Ministerstwa Obrony Narodowej, co było wymownym gestem wobec środowiska morskiego i świadczyło o wadze, jaką przykładał do problematyki morskiej. Po jego tragicznej śmierci pamięć o prezydencie została uhonorowana m.in. przez nadanie imienia Lecha Kaczyńskiego Bibliotece Głównej AMW, gdzie znajduje się również tablica pamiątkowa poświęcona jego postaci.

Katastrofa smoleńska 10 kwietnia 2010 roku zabrała nie tylko prezydenta, ale także dowódcę Marynarki Wojennej RP, admirała Andrzeja Karwetę, oraz wielu innych wysokich rangą dowódców wojskowych. Dla środowiska morskiego i obronnego był to wstrząs i symboliczna utrata elity dowódczej, z której konsekwencjami Polska mierzyła się przez lata.

Bronisław Komorowski: prezydentura milczenia wobec floty

Bronisław Komorowski (2010–2015), były minister obrony narodowej, posiadał realną wiedzę o potrzebach Wojska Polskiego. Jednak jego prezydentura przeszła pod względem zaangażowania w sprawy morskie niezauważalnie. Pomimo świadomości wyzwań i zaplecza eksperckiego, nie podjęto żadnych przełomowych decyzji dotyczących modernizacji Marynarki Wojennej RP. Kluczowy program Orka wciąż pozostawał wyłącznie na papierze, a flota wojenna funkcjonowała na granicy technicznego i kadrowego wyczerpania. Był to czas prezydentury, która w milczeniu towarzyszyła stagnacji polskich sił morskich.

Warto jednak przypomnieć, że jeszcze przed objęciem najwyższych funkcji państwowych, Bronisław Komorowski pełnił przez kilka lat funkcję prezesa Ligi Morskiej i Rzecznej – organizacji o silnych tradycjach patriotycznych i morskich. Zakończył tę działalność w 2007 roku, obejmując urząd Marszałka Sejmu RP. Jego wcześniejsze zaangażowanie w promowanie spraw morskich nie znalazło jednak kontynuacji w działaniach podejmowanych już jako prezydent.

Andrzej Duda: kadencja, w której flota ruszyła z miejsca

Dopiero prezydentura Andrzeja Dudy (2015–2025), silnie skorelowana z rządami Zjednoczonej Prawicy, przyniosła realny zwrot w polityce morskiej. Marynarka Wojenna RP doczekała się wreszcie decyzji inwestycyjnych i poważnego potraktowania jako istotnego komponentu Sił Zbrojnych RP. Choć trzeba być uczciwym, tu również można było zrobić znacznie więcej, w tym także podjąć decyzje co do programu Orka.

Warto jednak podkreślić, że za kadencji Andrzeja Dudy:

  • rozpoczęto seryjną budowę niszczycieli min typu Kormoran II,
  • uruchomiono strategiczny program fregat obrony wybrzeża Miecznik,
  • realizowano projekt okrętów rozpoznawczych Delfin,
  • rozwijano koncepcję okrętu ratowniczego Ratownik i zaopatrzeniowca w ramach projektu Supply.

Andrzej Duda wielokrotnie powtarzał, że „bez silnej floty nie będzie bezpiecznej Polski”, a jego kadencja przyniosła pierwszy od lat impuls odbudowy sił morskich. Dla Marynarki Wojennej RP był to początek powrotu na strategiczną mapę obronności kraju, zwłaszcza w planach i działaniach polityków.

Karol Nawrocki: prezydent, który rozumie morze i stocznie

Nowy prezydent RP, Karol Nawrocki, to historyk z Gdańska, mocno zakorzeniony w realiach Pomorza i polityki pamięci. W swoich pierwszych wypowiedziach już wskazuje, że siły morskie będą istotnym obszarem jego prezydentury.

W rozmowie z Gazetą Morską zaznaczył:

- Marynarka Wojenna to w ostatnich dziesięcioleciach najbardziej zaniedbany rodzaj sił zbrojnych. Bardzo dobrze, że ta sytuacja zaczęła się zmieniać. Niedawno zwodowany został piąty niszczyciel min z serii Kormoran. Po przyjęciu do służby szóstego, który obecnie już jest budowany, będziemy mogli uznać, że potrzeby w zakresie zwalczania min mamy poprawnie zaadresowane.

Jednocześnie prezydent Karol Nawrocki nie ukrywa niepokoju wobec przeciągającej się decyzji w sprawie programu Orka, który ma odbudować zdolności w zakresie okrętów podwodnych:

- Nadal brak jest umowy na program Orka. Grozi nam tu całkowita utrata zdolności i ciągłości szkolenia. Oczekuję niezwłocznego podpisania umowy na realizację tego programu – najlepiej w pakiecie z rozwiązaniem pomostowym.

Karol Nawrocki podkreśla również znaczenie krajowego przemysłu stoczniowego:

- PGZ Stocznia Wojenna, Stocznia Remontowa NAUTA i inne polskie stocznie to ogromny potencjał. Jako prezydent zamierzam wspierać ich rozwój, angażować się w działania na rzecz rozwoju Sił Zbrojnych RP, w tym Marynarki Wojennej.

Czas decyzji, nie deklaracji

Od Lecha Wałęsy po Karola Nawrockiego historia relacji prezydentów RP z Marynarką Wojenną to droga od symboliki do działań. Często zbyt późnych, zbyt połowicznych, zbyt rozproszonych. Dziś Polska stoi przed historyczną szansą budowy nowoczesnej floty, która będzie w stanie chronić interesy narodowe na Bałtyku, zabezpieczać energetykę offshore, transport morski i odstraszać potencjalnych agresorów.

Zaprzysiężenie Karola Nawrockiego to moment, w którym „morska polityka państwa” może wreszcie stać się filarem nowoczesnego bezpieczeństwa narodowego – nie tylko na papierze.

Postaw nam kawę, a my postawimy na dobrą morską publicystykę! Wspieraj Gazetę Morską i pomóż nam płynąć dalej - kliknij tutaj!

Kamil Kusier
redaktor naczelny

galeria


komentarze


wpisz treść
SKOMENTUJ
nick

Dodaj pierwszy komentarz